Jan Franczyk
Thursday, May 22nd, 2008
GZ: Czy w Nowej Hucie mieszka Pan od dzieciństwa ?
JF: W Nowej Hucie się urodziłem (w 1956 roku, w Szkole Rodzenia na os. Willowym, w Szpitalu im. Żeromskiego nie funkcjonował jeszcze oddział położniczy).
W Nowej Hucie utożsamiany jest pan przede wszystkim z Głosem. Można zaryzykować stwierdzenie “Głos to Franczyk - Franczyk to Głos”. Czy Pan też tak postrzega swoją osobę w kontekście Nowej Huty ?
Istotnie, z Głosem jestem związany od 18 lat. Ale Głos redaguje zespół autorów ten sam od 18 lat. Jest moim “oczkiem w głowie”, ale na szczęście mam też, bardzo lojalny wobec mnie zespół, który współtworzy ten tygodnik. Wcześniej, w latach PRL-u, wydawałem podziemny „Krzyż Nowohucki” – tytuł miesięcznika nawiązywał do znanych wypadków z kwietnia 1960 roku. Nowa Huta jest zatem moim miejscem na Ziemi i nie wyobrażam sobie, że mógłbym mieszkać w innym rejonie Krakowa.
Jakie są Pana plany na najbliższą nowohucką przyszłość ?
Jestem członkiem Rady Programowej obchodów 60-lecia Nowej Huty, więc w najbliższych miesiącach będę koncentrował się na pracach związanych z przyszłorocznym jubileuszem. Bardzo bym chciał, by pokłosiem obchodów stała się solidna monografia poświęcona dziejom Nowej Huty. Takiego wszechstronnego i możliwie obiektywnego opracowania jak na razie nie ma.
