Ikona Nowej Huty
Friday, May 11th, 2007
Antabuse Online
Buy Erythromycin
Zyban Online
Buy Soma
Prednisone Online
Buy Lotrisone
Lipitor Online
Buy Lipitor
Erythromycin Online
Buy Coumadin

Pan Irek Sokół - jest kinooperatorem w ciągle i nieprzerwanie działającym, jedynym kinie w Nowej Hucie - SFINKS.

Jakiś czas temu stało się tak, że przychodząc na jedną z kolejnych imprez w Sfinksie poznaliśmy się. Od tamtego czasu wpadałem do Niego na pogaduchy. Potem pojawił się pomysł na zrobienie kilku fotek. Pogaduchy były nadal ale zacząłem brać aparat.

Odwiedzałem, i nadal odwiedzam, Pana Irka od kilku miesięcy. Kiedyś powiedział mi, “że jest pierwszy w kolejce” bo jest chyba najstarszym kinooperatorem w Krakowie.

U Pana Irka w projektorce panuje porządek, w którym on się doskonale orientuje. Dla wizytującego z zewnątrz sytuacja może być nie do ogarnięcia ale tak nie jest. Można tam znaleźć podręczne papucie, czajnik na ciepłą herbatkę, magnetofon i kilka kaset z nagranymi audycjami radiowymi, kawałek kabla który kładzie na uchwytach do szafek taśm filmowych, które już były grane

Zachodząc do Niego, zawsze widzę go uśmiechniętego. Nadal, pomimo już swych lat, jest człowiekiem o niesamowitej witalności i sile. Myślę, że każdy kto się z Nim spotkał potwierdzi te słowa.

Dziś byłem u Niego wręczyć mu te kilka fotografii… był zadowolony. Pogadaliśmy o kanapce z pyszną kiełbaską i o obiektywie anamorficznym. Nie było za wiele czasu - właśnie trwała jakaś projekcja i Pan Irek, niczym sportowiec, biegał pomiędzy salą kinową a swoją “kanciapką”… wszystko musiało być pod kontrolą.

Pan Irek Sokół - jest kinooperatorem w ciągle i nieprzerwanie działającym, jedynym kinie w Nowej Hucie - SFINKS.

Jakiś czas temu stało się tak, że przychodząc na jedną z kolejnych imprez w Sfinksie poznaliśmy się. Od tamtego czasu wpadałem do Niego na pogaduchy. Potem pojawił się pomysł na zrobienie kilku fotek. Pogaduchy były nadal ale zacząłem brać aparat.

Odwiedzałem, i nadal odwiedzam, Pana Irka od kilku miesięcy. Kiedyś powiedział mi, “że jest pierwszy w kolejce” bo jest chyba najstarszym kinooperatorem w Krakowie.

U Pana Irka w projektorce panuje porządek, w którym on się doskonale orientuje. Dla wizytującego z zewnątrz sytuacja może być nie do ogarnięcia ale tak nie jest. Można tam znaleźć podręczne papucie, czajnik na ciepłą herbatkę, magnetofon i kilka kaset z nagranymi audycjami radiowymi, kawałek kabla który kładzie na uchwytach do szafek taśm filmowych, które już były grane

Zachodząc do Niego, zawsze widzę go uśmiechniętego. Nadal, pomimo już swych lat, jest człowiekiem o niesamowitej witalności i sile. Myślę, że każdy kto się z Nim spotkał potwierdzi te słowa.

Dziś byłem u Niego wręczyć mu te kilka fotografii… był zadowolony. Pogadaliśmy o kanapce z pyszną kiełbaską i o obiektywie anamorficznym. Nie było za wiele czasu - właśnie trwała jakaś projekcja i Pan Irek, niczym sportowiec, biegał pomiędzy salą kinową a swoją “kanciapką”… wszystko musiało być pod kontrolą.
